To była historyczna studniówka w dziejach gniewskiego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Gniewie. Po raz pierwszy bawili się przyszli maturzyści uczęszczający do liceum wieczorowego.

To była historyczna studniówka w dziejach gniewskiego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Gniewie. Po raz pierwszy bawili się przyszli maturzyści uczęszczający do liceum wieczorowego. Jak podkreśla Dorota Dembek, wychowawczyni klasy, nie tylko z tego powodu była to nieprzeciętna studniówka.



Jej uczniowie, jak mało która klasa potrafią się zorganizować. Pomysłów nigdy im nie brakuje. Chętnych do realizacji wspólnych inicjatyw również nie trzeba szukać...
W ubiegłym roku klasa zorganizowała połowinki. Stało się jasne, że studniówka też będzie, i to bez dwóch zdań.
- Już wtedy pokazali, że potrafią się zorganizować - mówi Dorota Dembek. - Połowinki były przygrywką do studniówki. Już wówczas wówczas rozpoczęli przygotowania do tegorocznego balu.
∨ Czytaj dalej


Zadania zostały rozdzielone...
- Aby zmniejszyć koszty zdecydowali się na kupienie całego świniaka - mówi wychowawczyni. - Wynajęli kucharkę, panią Małgosię. I trzeba przyznać, że wiedzieli co robią. Kobieta nie tylko wspaniale zajęła się wszystkim co potrzebne na bal ale i rozbiorem świnki i przygotowaniem z niej wędlin.
Kiedy rozważano przy jakiej muzyce będą się bawić decyzja była krótka - najlepszy będzie DJ. "Muzycy" się nie zmęczą. Za najlepsze, kameralne, miejsce do zabawy uznali dawną salę kinową. Na bal składali się po 120 zł od pary. Już tydzień przed planowaną studniówką ochoczo zabrali się za przygotowanie sali. Jej wystrój był w 100 procentach autorski.


Przygotowania do balu to również solidne ćwiczenia układu choreograficznego do poloneza. "figury" opracowała Janina Strelau, nauczycielka wychowania fizycznego. I w tym przypadku uczniom nie brakowało chęci i umiejętności.
- Byłem pod ogromnym wrażeniem, kiedy zabrzmiały pierwsze dźwięki tradycyjnego poloneza - mówi Henryk Łania, dyrektor szkoły. - To było imponujące widowisko, jak "sunęli" po parkiecie...
- Jestem niemal ich rówieśniczką - mówi wychowawczyni. - To pomaga, ale i utrudnia. Na początku uczniowie sondowali na ile mogą sobie pozwolić. Udało mi się zachować zdrowe proporcje w relacjach nauczyciel - uczeń. Będzie mi brakowało tej wspaniałej atmosfery w ich klasie.

Zobacz koniecznie

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij