KONIEC OGNISKA?

Zarząd Powiatu Tczewskiego chce zlikwidować Ognisko Wychowawcze im. Dziadka Lisieckiego w Tczewie. Istniało ono 17 lat. Z takim wnioskiem podpisanym przez Marka Modrzejewskiego, starostę tczewskiego, wystąpiono do ...

Zarząd Powiatu Tczewskiego chce zlikwidować Ognisko Wychowawcze im. Dziadka Lisieckiego w Tczewie. Istniało ono 17 lat. Z takim wnioskiem podpisanym przez Marka Modrzejewskiego, starostę tczewskiego, wystąpiono do Cezarego Dąbrowskiego, wojewody pomorskiego.


Na spotkaniach z rodzicami 60 dzieci, które uczęszczają do ogniska, ukrywano ten fakt. Co gorsza, Starostwo Powiatowe nie ma pomysłu jak problem rozwiązać. Próbuje się sprawę przerzucić na braki samorządu miejskiego, twierdząc, że to dzieci z miasta uczęszczają do ogniska. To tak jakby Tczew nie należał do powiatu tczewskiego.
Zdesperowani rodzice szukają pomocy i nie chcą dopuścić do likwidacji potrzebnej placówki. Dopóki Starostwo Powiatowe otrzymywało pieniądze z budżetu państwa na konkretny cel, jakim jest ognisko, wszystko było w porządku.
∨ Czytaj dalej

Teraz, gdy w imię samorządności, zmieniono zasadę finansowania i wstrzymano kasę na ognisko, zwiększając udział budżetu starostwa w podatkach, jego władze twierdzą, że nie mają pieniędzy.
- Starostwo chce mieć tylko szyld i żadnej odpowiedzialności - mówi zdesperowany rodzic jednego z dzieci. - Po co nam taki urząd?
W wyniku oszczędności, w ubiegłym roku zrezygnowano z utrzymywania w centrum miasta sporego budynku, w którym 17 lat temu powstało Ognisko Wychowawcze.


Rok temu ognisko przeniesiono z budynku przy pl. Hallera do Domu Dziecka. Dyrektor Edward Dembiński stworzył odpowiednie warunki do nauki i zabawy 60 dzieci z ogniska. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, bo w ramach przeprowadzki zaoszczędzono sporo pieniędzy.
W wyciągu z protokółu obrad Zarządu Starostwa czytamy, że przyjął on jednogłośnie projekt uchwały Rady Powiatu w sprawie likwidacji Ogniska Wychowawczego. im. Dziadka Lisieckiego.
Postanowiliśmy poszukać projektu uchwały.
- Nie wiem o czym pan mówi, takiego dokumentu nie ma - powiedział nam Stanisław Ackermann, przewodniczący Rady Powiatu Tczewskiego.
Pomyłka czy celowe wprowadzenie wojewody w błąd?
Z kolei w piśmie skierowanym do wojewody pomorskiego czytamy, że Starostwo Powiatowe nie przeprowadzi naboru dzieci do ogniska na rok szkolny 2005/2006. Ponadto jest stwierdzenie, że prezydent Tczewa dał zapewnienie o tym, że dzieci z Ogniska Wychowawczego zostaną przyjęte do świetlic socjoterapeutycznych, które istnieją w mieście.


- Takiej deklaracji nie składał ani prezydent Odya ani ja - mówi Mirosław Ostrowski, wiceprezydent Tczewa, odpowiedzialny za sprawy szkolnictwa i opieki społecznej.
Wyjaśnił nam, że z przejęciem 60 dzieci wiąże się utworzenie dwóch świetlic, a takich zadań nie ma w budżecie miasta. Wiemy, że Zenon Odya wczoraj miał spotkać się z rodzicami dzieci i zapoznać z problemem.
W Ognisku Wychowawczym w Tczewie dwukrotnie odbyły się spotkania przedstawicieli Rady Powiatu i Starostwa Powiatowego z rodzicami dzieci, które uczęszczają do ogniska. W czasie ich trwania nie padły ze strony władz powiatu żadne sensowne propozycje rozwiązania problemu. Najpierw za upublicznienie sprawy obarczono winą dziennikarzy, że rozdmuchali informację o likwidacji ogniska. Rzekomo nie było takiego zamiaru, a przynajmniej przyznanie się do niego trudno przychodziło powiatowym samorządowcom. Gdy wyszło na jaw, że jednak wniosek trafił do wojewody, próbowano sprawę bagatelizować, mówiąc, że i tak nie będzie jego zgody na likwidację placówki.


Dominował też argument, że do ogniska chodzą dzieci z Tczewa, to niech władze Tczewa zadbają o nie. Zapomniano o tym, że w Tczewie mieszka połowa mieszkańców powiatu tczewskiego i miasto jest też jego częścią.
Na drugim spotkaniu wicestarosta Mariusz Wiórek polecił Edwardowi Dembińskiemu, dyrektorowi Ogniska Wychowawczego, aby ten zastanowił się jak wybrnąć z problemu.
Rodzice są zdesperowani i oburzeni zachowaniem przedstawicieli samorządu powiatowego, który nie tylko nie potrafi z nimi rozmawiać, ale i nie ma pomysłu jak sprawę rozwiązać.
- Wychowawcy z ogniska znają problemy środowiska lokalnego - mówi jedna z wychowawczyń. - Rodzinom i dzieciom dajemy systematyczną pomoc, głęboką i długofalową, a ta nie może być tania.
Rodzice zapowiedzieli, że będą walczyć o utrzymanie ogniska.
- Nasze dzieci są w ognisku, a kto pomoże tym, dla których brakuje miejsca? - mówiła w czasie spotkania Danuta Brodnicka, jedna z matek. - Starostwo zamiast tworzyć nowe placówki, tak jak miasto świetlice, zamyka jedyną tego typu w powiecie.
Iwona Michalec, przewodnicząca Rady Rodziców dodała, że rodzice wykorzystają wszelkie możliwości uratowania Ogniska-Wychowawczego, które ma 17-letnią tradycję pomocy dzieciom i rodzinie.


• Rodzice protestują


Protest przeciwko likwidacji jedynej w powiecie tczewskim placówki opiekuńczo-wychowawczej Ogniska Wychowawczego w Tczewie skierowany do wicestarosty tczewskiego Mariusza Wiórka.
"My, rodzice dzieci chodzących do Ogniska Wychowawczego, protestujemy przeciwko likwidacji placówki z takimi tradycjami. Na zebraniu rodziców w dniu 25 lutego 2005 r. powstała lista opiekunów protestujących przeciwko likwidacji Ogniska i podpisali się na niej wszyscy rodzice dzieci, które chodzą na zajęcia.
Nie pozwolimy na zlikwidowanie tego, co kochają nasze dzieci, co jest oprócz domu rodzinnego najważniejsze w ich życiu.
W żadnym ośrodku, ani placówce nasze dzieci i my też nie otrzymaliśmy tylu dobrych słów wsparcia, pomocy materialnej, w odrabianiu lekcji i cierpliwości, co tutaj. Nasze dzieci z radością idą do swoich pań wychowawczyń i kolegów z grupy. W niedzielę z niecierpliwością czekają na poniedziałek, aby być w ognisku. Dojeżdżają z różnych stron miasta nawet z Abisynii, żeby tylko być jak najszybciej w ognisku. Zgłaszamy prośbę o zdecydowane zaprzestanie działań, które spowodują zamknięcie jedynej placówki opiekuńczej na terenie całego powiatu. Do protestu dołączamy listy rodziców z naszego spotkania z dnia 25 lutego, które zawierają podpisy wszystkich rodziców i opiekunów wychowanków Ogniska Wychowawczego w Tczewie."


• Stanisław Ackerman

przewodniczący Rady Powiatu Tczewskiego


- Muszę powiedzieć, że prezydium Rady Powiatu Tczewskiego nie otrzymało żadnego pisma, ani też projektu uchwały od Zarządu Powiatu, w sprawie likwidacji Ogniska Wychowawczego w Tczewie. Nie mogę się wypowiedzieć na ten temat.


• Ile kosztuje?


Roczny koszt utrzymania Ogniska Wychowawczego w Tczewie to ponad 300 tys. złotych. Jak mówi dyrektor Edward Dembiński, to niezbędne minimum aby ono istniało. Jest grupa dzieci, które powinny uczęszczać do ogniska, ale ze względu na brak funduszy nie można ich przyjąć.
Fundusz płac pracowników ogniska wynosi 204 tys. zł. Razem z pochodnymi to 276 tys. zł. Na materiały biurowe oraz telefony w roku ubiegłym wydano ok. 3, 2 tys. zł. Kolejne 20 tys. zł kosztuje wyżywienie.


Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij